Komercja to antagonista bezpieczeństwa

Środowisko aptekarzy przekonuje, że proponowane przez MZ zmiany struktury własnościowej są kolejną, systemową propozycją trafiającą w źródło problemów rynku aptecznego. O tym jakim kierunku powinny iść zmiany systemowe rozmawiamy z mgr farm. Marcinem Wiśniewskim, inicjatorem Ruchu Aptekarzy Polskich.

Wiceminister zdrowia Krzysztof Łanda zmienił optykę i zapowiada zmiany na rynku farmaceutycznym. Jedną z nich ma być wprowadzenie postulowanego od dawna przez środowisko aptekarskie zapisu o tym, że 51 proc. udziałów w aptece ma należeć do farmaceuty. Jak środowisko odbiera ten sygnał?

Nie wiem, czy to faktycznie zmiana optyki pana ministra. Wydaje mi się, że od początku pracy w ministerstwie precyzyjnie diagnozuje problemy i szuka rozwiązań trafiających w ich źródło. Choćby propozycja zrównania cen hurtowych leków (deficytowych) w Polsce z cenami za granicą. To prawdziwie odważne, systemowe rozwiązanie, które z chirurgiczną precyzją uderzałoby w przyczynę wywozu leków – różnicę cen. W efekcie nie byłoby sensu wywozić leków z Polski, bo nie generowałoby to zysku. Proste i oczywiste, a na tle polityki w ostatnich latach – unikatowo trafne.

Postulowane przez środowisko aptekarskie przekształcenia struktury własnościowej są kolejną, systemową propozycją zmiany trafiającej dokładnie w źródło problemów tego rynku, czyli w jego coraz bardziej komercyjny charakter. Dziś jest kompletnie zachwiana równowaga między funkcją ochrony zdrowia a funkcją komercyjną, biznesową aptek. Oczywiście, stronę tej drugiej. Wynika to w prostej linii z rozwoju sieci, pracujących dla zysku, kosztem aptek indywidualnych aptekarzy, pracujących dla zdrowia.

Od dawna wskazujemy, że komercja jest antagonistą bezpieczeństwa pacjentów i stabilności rynku. I mamy na to niepodważalne dowody. Gdyby nie dopuszczono komercji do rynku leków, nie byłoby dziś odwróconego łańcucha dystrybucji, nadmiernego spożycia farmaceutyków, rozwiniętego rynku suplementów, pauperyzacji zawodu, łamania prawa etc. To wszystko są konsekwencje przejmowania rynku przez biznesowych graczy i ich walki o zysk z jednoczesnym zaniedbaniem pacjentów.

W systemach działających w Niemczech, Austrii, a od 5 lat na Węgrzech nie ma takich patologii, tam aptekarze pracują z misją, etycznie i co najważniejsze - dla dobra pacjenta. Tam apteka równa się ochrona zdrowia. A jeśli ktoś narusza zasady zawodu, musi liczyć się z niezwykle surowymi konsekwencjami ze strony samorządu. Taki samokontrolujący się system realizuje swą główną prozdrowotną rolę, jest nieporównanie bezpieczniejszy, tańszy, efektywny, a dla administracji prostszy w obsłudze.

Myślę więc, że pan minister po pierwsze dostrzega wielki potencjał farmaceutów, po drugie, zbieżnie z nami uważa, że przywrócenie aptekarzom władzy w aptekach przez urealnienie naszej odpowiedzialności doprowadzi do uzdrowienia systemu. I nie mam najmniejszej wątpliwości, że to słuszny kierunek, element zapowiadanej przez PiS dobrej zmiany.

Resort zapowiedział, że pierwsze propozycje zmian legislacyjnych pojawią się już w sierpniu. Czy środowisko chce uczestniczyć w pracach nad nowelizacją?

Jestem pewien, że przedstawiciele środowiska powinni i będą chcieli w tych pracach uczestniczyć (dałem temu wyraz w 10. postulacie Manifestu Aptekarzy „nic o nas bez nas”). Świetnie znamy i analizujemy nasz obecny rynek, czyli znamy punkt wyjścia. Mamy bardzo dobrze rozpoznany temat zarówno rynków europejskich, jak i przepisów obowiązujących w tych krajach, gdzie na aptekarzach spoczywa odpowiedzialność za prawidłową dystrybucję leków. Znamy więc dobrze cel, do którego dążymy. Znamy również węgierską drogę wyjścia z zapaści systemu, także jej słabe punkty, i mamy pomysły, jak je ominąć. A minister, jak rozumiem, właśnie ten kierunek ma na myśli, mówiąc o 51-procentowym udziale aptekarza w każdej aptece. Jako środowisko mamy w rękach bardzo precyzyjną mapę i myślę, że jesteśmy już gotowi do drogi. Mam nadzieję, że ministerstwo zechce omówić z nami szczegóły tej przeprawy.

Jakie możliwości uporządkowania rynku widzicie w zapowiadanej nowelizacji? Jakie obszary, oprócz kwestii właścicielskich, wymagają interwencji legislacyjnej?

Ministerstwo zapowiada zmiany na wielu płaszczyznach - od ograniczenia obrotu pozaaptecznego, po zmiany w systemie ubezpieczeniowym. Czeka nas więc spora rewolucja. Tym większa, że wszystkie rządy do tej pory bały się dotykać kwestii zdrowotnych, więc zaniedbania i narosłe na nich zwyrodnienia są olbrzymie. Ale widzę dużą determinację resortu i szczerze mnie to cieszy. Im głębsze i odważniejsze będą zmiany i im szerzej rynek obejmą, tym bardziej będzie nowy system uporządkowany, skrojony do obecnych potrzeb i dostosowany do najwyższych światowych standardów. A ponieważ nie można wszystkiego ująć w jednej noweli ustawy, mam nadzieję, że nowy system będzie stanowił solidny fundament, będzie też otwarty na dalszy rozwój, doskonalenie.

Myślę tutaj o opiece farmaceutycznej z prawdziwego zdarzenia, wykazującej większą komplementarność ze służbą medyczną. System mógłby rozwinąć się np. w takim kierunku, żeby aptekarz mógł w razie konieczności zapisać pacjenta na konkretną datę i godzinę do konkretnego lekarza – oczywiście, korzystając z odpowiedniego systemu informatycznego. To tylko jedna z koncepcji, których zakres ograniczony jest jedynie wyobraźnią i czasem...

Oprócz przywrócenia prawidłowej struktury własnościowej aptek należałoby skupić się też na zwiększeniu roli i kompetencji samorządu, również w kierunku odciążającej administrację państwową samokontroli.

W celu odkomercjalizowania aptek warto zająć się ujednoliceniem cen wszystkich leków na receptę, być może zmianą systemu z marżowego na marżowo-dyspensyjny (stała opłata za wydanie opakowania leku), można by też rozważać stałe opłaty pacjenta za każdy lek – to tylko kwestie ustawienia systemu. Taka zmiana, wykluczając cenową konkurencję między aptekami (promocję tańszych suplementów, cięcia kadrowe itd.), zmuszałaby do konkurowania bogactwem asortymentu, jakością usług farmaceutycznych, a więc fachowością personelu, co bezpośrednio wpisywałoby się w prozdrowotną funkcję aptek i zawodową realizację aptekarzy.

Myślałbym też nad zmianą w łańcuchu dystrybucji leku, który mógłby przed upływem np. trzech miesięcy od daty ważności bezwarunkowo być zwracany do hurtowni. To dałoby aptece możliwość zwiększenia i rozszerzenia asortymentu (z olbrzymią korzyścią dla pacjenta) bez ryzyka, że jakiś lek nie zrotuje, a ponadto apteka byłaby w pełni odporna na zmiany cen urzędowych. Hurtownik oddawałby lek do producenta, który wiedząc, że może dostać zwrot, dokładniej szacowałby rozmiar produkcji i byłyby mniejsze straty. Wymieniłem tylko niektóre kierunki potencjalnych zmian rynkowych.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.

Komentarze

Polecamy

Studenci Medycyny i Farmacji