Pacjenci chętnie widzieliby farmaceutów w zespołach poz

System podstawowej opieki zdrowotnej musi przejść metamorfozę — oczekują tego zarówno lekarze, pielęgniarki, profesjonaliści branży medycznej, jak i sami pacjenci. Może to okazać się szansą dla farmaceutów, z których wiedzy pacjenci chętnie korzystaliby w ramach opieki świadczonej przez poz.

Pod koniec marca w resorcie zdrowia odbyła się konferencja uzgodnieniowa w sprawie projektu ustawy o podstawowej opiece zdrowotnej. Na spotkanie dotyczące kluczowego dla reformy systemu ochrony zdrowia dokumentu zaproszono zarówno przedstawicieli środowiska medycznego, jak i samych pacjentów.

„Konferencja nie miała charakteru dyskusji i debaty nad uwagami do wcześniej zaproponowanych zapisów. Resort zdrowia przedstawił bowiem informacje, z których wynikało, że opracowany jest nowy projekt regulacji” — przyznał Tomasz Zieliński, wiceprezes lubelskiego oddziału Federacji Porozumienie Zielonogórskie. Faktem jest, że ministerstwo nie przedstawiło wszystkich proponowanych zmian, a jedynie główne ich założenia. Nawet z nich wynika, że lekarze podstawowej opieki zdrowotnej mogą spać spokojnie, bo to oni — według założeń ministerstwa — będą stali na czele tworzonych zespołów poz.

Panie z dużych miast 
mają zastrzeżenia

Kilka dni przed spotkaniem głos w sprawie funkcjonowania systemu poz zabrały osoby zaangażowane w projekt Razem dla Zdrowia. Z inicjatywy Fundacji My Pacjenci oraz portalu ZnanyLekarz.pl zrealizowano ankietę na temat postrzegania podstawowej opieki zdrowotnej. Zgodnie z intencją organizatorów, miała ona nawiązywać do konsultacji społecznych projektu ustawy. Sęk w tym, że badana grupa nie była reprezentatywna: na przełomie stycznia i lutego ankietę w serwisie wypełniło 550 osób, z czego większość stanowiły młode kobiety (86 proc.), z wyższym wykształceniem (64 proc.), mieszkające w miastach powyżej 300 tys. mieszkańców (41 proc.).

Wśród głównych zarzutów wobec funkcjonowania poz, jakie pojawiły się w odpowiedziach respondentów, znalazły się m.in. odległe terminy wizyt (61 proc.), trudności w zapisaniu się na wizytę (43 proc.) oraz w dostępie do świadczeń (39 proc.). Mimo wymienionych niedogodności, uczestnicy badania przyznawali, że są w stanie otrzymać pomoc lekarza poz w ciągu 1-2 dni.

„Znamienne, że wśród oczekiwań pacjentów dominują dwie z podstawowych potrzeb: jakość i dostępność. Chcemy mieć łatwy dostęp do opinii na temat lekarzy, informacji o kolejkach i poziomu świadczonych usług. Aż 60 proc. ankietowanych deklaruje, że najchętniej umawiałoby wizytę w poz korzystając z internetowego kalendarza wizyt” — zauważa Martyna Bala-Chrupek, odpowiedzialna za marketing w portalu ZnanyLekarz.pl. Jej zdaniem, ten trend zrodził się dzięki dużym grupom medycznym i mniejszym klinikom, które coraz chętniej wykorzystują e-rejestrację.

„Dlatego poz powinien być miejscem, gdzie są agregowane dane na temat pacjentów, także te kontaktowe, uwzględniające numer telefonu czy adres e-mail. To pozwoli w przyszłości korzystać z nowoczesnych narzędzi komunikacji, których wprowadzenie jest jednym z oczekiwań pacjentów”— oceniła Ewa Borek, prezes Fundacji My Pacjenci.

Siła w ludziach, nie w systemie

Respondentki Fundacji My Pacjenci przyznały, że silną stroną podstawowej opieki zdrowotnej są ludzie w niej zatrudnieni. Z opieki pielęgniarki w poradni poz było zadowolonych 64 proc. pytanych, lekarza poz — 63 proc., położnej poz — 62 proc. Co ciekawe, choć zaufanie do samych medyków deklaruje 63 proc. pytanych, to do całej poradni mniej, bo 54 proc. Jednocześnie 97 proc. korzystających z opieki poz chciałoby nie tylko samemu mieć wolny wybór lekarza poz, ale również oczekiwaliby rozszerzenia zespołu poz o dodatkowych specjalistów. „Lekarz, położna i pielęgniarka poz to w oczach pacjentów zbyt mały zespół” — ocenia Ewa Borek. Wśród oczekiwanych przez respondentów specjalistów w poz powinni być: stomatolodzy (73 proc.), ginekolodzy (73 proc.), fizjoterapeuci (64 proc.), dietetycy (56 proc.), pediatrzy (52 proc.), psychologowie (45 proc.), edukatorzy zdrowotni (25 proc.) czy farmaceuci (24 proc.).

Zdaniem mgr. farm. Piotra Merksa z Katedry Technologii Postaci Leku Wydziału Farmaceutycznego Collegium Medicum im. Ludwika Rydygiera w Bydgoszczy, wyniki badania to informacja dobra dla całego środowiska. „Pacjenci zrobili pierwszy krok i wskazali farmaceutów jako osoby niezbędne w zespołach poz. Te dane potwierdzają trendy, jakie osobiście obserwuję w wynikach swoich badań prowadzonych na terenie Polski i Wielkiej Brytanii” — przekonuje Piotr Merks.

Uzupełnienie 
brakującego ogniwa

W ocenie przedstawicieli samorządu aptekarskiego, środowisko jest świadome szansy, jaką dla farmaceutów mogą okazać się zespoły poz. „Z dużym zainteresowaniem przyglądamy się postępom prac nad ustawą o poz. Jednak w pierwotnym brzmieniu przedstawionego projektu farmaceuci, pomimo wniosków złożonych przez Naczelną Radę Aptekarską, nie zostali uwzględnieni” — zauważa mgr farm. Michał Byliniak, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej i prezes ORA w Warszawie.

Farmaceuci nie kryją jednak satysfakcji z faktu, że pomimo braku formalnie prowadzonej opieki farmaceutycznej w placówkach aptecznych, niemal 1/4 ankietowanych widziałaby farmaceutę w zespole poz. To wskazuje nie tylko na pozytywny trend wśród pacjentów, którzy poszukują fachowej wiedzy o lekach, ale również wytyczają dla samorządu kierunek działania.

„Jak widać, pacjenci oczekują rozszerzonej informacji o lekach i mają poczucie, że farmaceuta jest brakującym ogniwem systemu ochrony zdrowia. Nasze wnioski są dokładnie takie same. Potwierdzają to zresztą twarde dane z krajów od lat realizujących opiekę farmaceutyczną. Zwracamy uwagę, że wzmocnienie obecności farmaceuty w systemie ochrony zdrowia przyniesie dodatkowe oszczędności. Na tym etapie prac nad ustawą uznajemy za właściwy powrót do dyskusji o udziale farmaceutów w zespołach poz oraz systemowej roli, jaką powinni w nich odgrywać. Mamy świadomość, że uwzględnienie farmaceutów w nowej regulacji początkowo będzie się wiązało ze zwiększeniem poziomu finansowania, jednak w dłuższej perspektywie czasowej ta inwestycja przyniesie znaczące oszczędności dla całego systemu ochrony zdrowia“ — przekonuje Michał Byliniak.

Bierzmy przykład 
z Wielkiej Brytanii

Według Piotra Merksa, ostatnie dwa lata wskazały nowe trendy, za którymi powinni podążać farmaceuci.

„Farmaceuta przyszłości to nie osoba, która wydaje pudełka z lekami i kasuje za nie zapłatę, ale ktoś, kto towarzyszy w przychodni pacjentom, uczestniczy w konsultacji lekarskiej i jest elementem zespołu specjalistów czuwających nad farmakoterapią pacjenta. W wielu krajach to uznany wzorzec“ — podkreśla Piotr Merks.

Zwraca też uwagę, że środowisko aptekarskie powinno być uwzględniane przy realizacji programów profilaktycznych związanych z chorobami przewlekłymi.
„W 2015 roku w Wielkiej Brytanii przekazano z budżetu państwa dodatkowe 2 mln funtów na przeprowadzenie 20 pilotażowych projektów zakładających przyłączenie farmaceutów do zakładóww opieki zdrowotnej. W pierwszej kolejności dostrzeżono ich rolę w ograniczniu politerapii oraz optymalizacji leczenia. Farmaceuci pytali pacjentów nie tylko o inne przyjmowane przez nich leki, ale również o suplementy, zioła czy rodzaj stosowanej diety” — wskazał ekspert.
Jednym z ważnych zadań przypisanych aptekarzom funkcjonującym w ramach poz było utrzymanie stałego zaopatrzenia chorych w leki oraz w sytuacjach tego wymagających wyszukiwanie preparatów spełniających indywidualne potrzeby pacjentów.

„W zmieniającej się rzeczywistości farmaceuci, chcąc utrzymać się na rynku, muszą odejść od schematu sprowadzającego ich funkcję do wydawania pudełek z preparatami. Nasze kwalifikacje są wyższe. Pacjenci, dostrzegając nasze zaangażowanie, będą czuli, że farmaceuta to osoba, która wspólnie z lekarzem będzie sprawować nad nim opiekę” — przekonuje Piotr Merks.

 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.

Komentarze