Mikrobiom jelitowy wpływa na rezultaty chemioterapii

Skład gatunkowy mikroflory bakteryjnej zamieszkującej przewód pokarmowy pacjenta może mieć wpływ na wynik chemioterapii stosowanej w raku jelita grubego - donoszą naukowcy na łamach czasopisma "NPJ Biofilms and Microbiomes".

Nie jest tajemnicą, że o reakcji pacjenta na leki może decydować jego profil genetyczny warunkuje. Okazuje się jednak, że to nie wszystko. "Obecnie staje się jasne, że na rezultaty leczenia wpływa również mikrobiom jelitowy" - wyjaśnia autorka badań dr Libusha Kelly z Albert Einstein College of Medicine w Nowym Jorku.

Swoje badania oparła o grupę pacjentów z rakiem jelita grubego oraz przerzutami, u których stosowany był lek zawierający substancję czynną - irynotekan, należącą do grupy inhibitorów topoizomerazy I. "U blisko 40 proc. pacjentów leczonych w ten sposób występuje jednak silna biegunka, która wymaga hospitalizacji i może nawet prowadzić do zgonu. W przypadku osób, u których chorobą dotknięte zostały jelita, leczenie powodujące zaburzenia pracy jelit może być bardzo niebezpieczne. Jednocześnie irynotekan jest ważną bronią przeciwko temu nowotworowi" - wyjaśnia badaczka.

Irynotekan podawany jest dożylnie w formie nieaktywnej. Dopiero enzymy wątrobowe wyzwalają jego aktywną postać, która niszczy komórki nowotworowe. Później inne enzymy przewracają nieaktywną formę związku, która trafia do jelit, a następnie jest wydalana. Okazuje się, że przewodzie pokarmowym niektórych osób znajdują się bakterie, dla których nieaktywna forma irynotekanu stanowi źródło pożywienia i jest trawiona za pomocą enzymu beta-glukuronidazy. Niestety enzym ten przywraca aktywną, toksyczną formę leku, która w efekcie niszczy błonę śluzową jelita.

W celu zminimalizowania tych skutków ubocznych próbowano stosować antybiotyki. Oprócz bakterii produkujących beta-glukuronidazę zabijały one jednak także bakterie, które niwelują szkodliwe działanie mikrobów chorobotwórczych.

Podczas badań próbek kału pobranych od 20 zdrowych osób naukowcy sprawdzali, które z nich powodowały reaktywację leku do jego toksycznej formy. Okazało się, że proces reaktywacji był silny u czterech osób, podczas gdy u pozostałych 16 był on słaby. Dalsze analizy wykazały, że w mikrobiomach czterech osób, u których proces reaktywacji był silny, występował znacznie wyższy poziom nieznanych wcześniej typów enzymów z grupy beta-glukuronidaz niż u reszty badanych.

Wyniki te sugerują, że badanie mikrobiomu jelitowego pacjenta przed zastosowaniem chemioterapii może pomóc przewidzieć, u kogo istnieje większe ryzyko wystąpienia skutków ubocznych. Być może szkodliwe działanie enzymu mogłoby zostać zatrzymane poprzez zastosowanie odpowiednich inhibitorów. Kolejną wartą zbadania możliwością jest "nakarmienie" enzymu inną postacią węglowodanów niż te zawarte w irynotekanie - komentuje dr Kelly. (PAP)

 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.

Komentarze