MZ: Technicy farmaceutyczni są potrzebni

Uprawnienia techników farmaceutycznych zostaną zachowane, decyzja o zaprzestaniu ich kształcenia zapadła w 2014 r. – poinformował resort zdrowia. Jest to odpowiedź na protest techników farmaceutycznych, który odbył się dziś (12 września) pod budynkiem Sejmu.

12 września grupa około 100 techników farmaceutycznych protestowała przed Sejmem przeciwko ograniczaniu zawodowych uprawnień i niekorzystnym w ich opinii zmianom w systemie kształcenia. Protestujący informowali, że chcą spotkania z ministrem zdrowia Łukaszem Szumowskim i zwołania specjalnego posiedzenia sejmowej komisji zdrowia poświęconego problemom techników farmaceutycznych. Obawy środowiska wzbudza przygotowywana ustawa o zawodzie farmaceuty.

"Jeżeli nasze obowiązki zostaną ograniczone, to znajdziemy się na równi pochyłej, która doprowadzi do degradacji naszego zawodu, zostanie zredukowany do pomocy aptecznej, której zadania zostaną ograniczone do układania leków na półce i naklejania metek z cenami" - mówiła Marzena Napieracz-Lubomska, uczestniczka protestu.

Resort zdrowia uspokaja techników farmaceutycznych – jest dla nich miejsce w systemie, natomiast decyzja o zaprzestaniu ich kształcenia została podjęta przez dawne kierownictwo resortu, bo w 2014 r.

„Ministerstwo planuje rozpoczęcie kształcenia na poziomie średnim w szkołach policealnych na nowych zasadach, z nowym zasobem programowym, by osoby, które nie mają wyższego wykształcenia, ale skończą te szkoły, również mogły pracować w aptekach i wykonywać działania, które dzisiaj wykonują m.in. technicy farmaceutyczni” – mówił Krzysztof Jakubiak, rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia.

Przypomniał również, że podczas lipcowego spotkania ze Związkiem Zawodowym Techników Farmaceutycznych ustalono, że wznowienie kształcenie będzie miało miejsce od kolejnego roku szkolnego – w 2019 r. konieczne w tym celu jest wydanie przez ministra edukacji stosownego rozporządzenia.

Według szacunków Związku Zawodowych Techników Farmaceutycznych RP w Polsce jest około 40 tys. techników farmaceutycznych, spośród których około 27 tys. pracuje w aptekach i punktach aptecznych.

Krytycznie do strajku techników farmaceutycznych odniosła się prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej Elżbieta Piotrowska-Rutkowska, według której żądania strajkujących są absurdalne i sztucznie podsycane m.in. przez wielkie sieci aptek. Wskazała, że prawo do posiadania własnego samorządu zawodowego i izb zawodowych mają jedynie zawody zaufania publicznego, do których technicy farmaceutyczni nie należą, co nie oznacza wcale, że nie mogą się oni zrzeszać i organizować na inne sposoby.

Prezes Piotrowska-Rutkowska odniosła się również do żądania dotyczącego zmian w systemie kształcenia, które są sprzeczne z obowiązującym w Unii Europejskiej procesem bolońskim – technicy postulują szkolenia w formie 3-letnich studiów. Nie oznacza to jednak, NRA jest przeciwna jakimkolwiek zmianom w tym zakresie. 

„System edukacji pozwalał na to, aby zawód technika farmaceutycznego zdobywały osoby uczące się w zaocznych, weekendowych szkołach, gdzie 90 proc. z nich nie posiada dydaktyka, które w większości nigdy nie zostały skontrolowane przez kuratorium i nie wypełniały deklarowanego programu nauczania, gdzie wielokrotne nieobecności słuchaczy były pomijane i usprawiedliwiane, gdzie często nie przekazywano elementarnej wiedzy. Wiele z tych osób nie posiada nawet matury, ponieważ system kształcenia tego nie wymaga” – wskazuje Elżbieta Piotrowska-Rutkowska.

Według prezes system kształcenia techników farmaceutycznych właśnie z tych względów należy zmienić, ale w sposób przemyślany.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.

Komentarze