Narasta spór o uprawnienia techników farmaceutycznych

Maja Marklowska-Dzierżak

„To koniec naszego zawodu” — argumentują technicy farmaceutyczni. Aptekarze zaś podkreślają, że kompetencje magistrów farmacji i techników nigdy nie stanowiły pola konfliktu. Spór wokół planów resortu zdrowia dotyczących zmiany uprawnień i kształcenia techników farmaceutycznych wyprowadził ich środowisko na ulice.

12 września ponad stu przedstawicieli środowiska techników farmaceutycznych pikietowało przed Sejmem RP. Wśród haseł na ich transparentach dominowały te dotyczące utrzymania nabytych przez przedstawicieli tego zawodu uprawnień: „Nie róbcie z technika zbędnego pracownika” czy „Dla pieniędzy nie walczymy. Chcemy robić, co robimy”.

„To jedyna grupa zawodowa, która nie chce podwyżek, a jedynie gwarancji uprawnień. Mimo to rząd ma problem, by je potwierdzić. Jeśli technicy stracą pracę, budżet straci ich podatki, że o głosach nie wspomnę. 40 tysięcy wraz z rodzinami to całkiem sporo wyborców” — podkreślała parę dni przed pikietą Marzena Napieracz-Lubomska, reprezentująca środowisko techników farmaceutycznych.

Postulaty techników farmaceutycznych pozostają (prawie) niezmienne

Przedstawiciele techników farmaceutycznych podkreślają, że obok groźby zabrania im uprawnień, na ulicę wyprowadziły ich trzy kluczowe postulaty:

  • wznowienia kształcenia w ich zawodzie (wygaszone w 2014 roku — przyp. red.),
  • wprowadzenia systemu kształcenia,
  • powołania samorządu zawodowego.

Obawy środowiska budzi również przygotowywana w resorcie zdrowia ustawa o zawodzie farmaceuty, która może okazać się kolejną furtką do ograniczenia uprawnień zawodowych techników.

Tuż przed zaplanowaną pikietą (6 września) resort zdrowia przekazał do konsultacji nowy projekt rozporządzenia w sprawie zapotrzebowania oraz wydawania z apteki produktów leczniczych, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego i wyrobów medycznych. Zgodnie z nowym brzmieniem, przywrócono większość uprawnień zawodowych w zakresie m.in. udzielania informacji dotyczących przechowywania i stosowania wydawanego produktu czy też udzielania informacji o środkach ostrożności związanych z przyjmowaniem wydawanego preparatu. Resort wraz z głównym inspektorem farmaceutycznym utrzymał jednak zapis wskazujący na farmaceutę jako osobę uprawnioną do dokonywania tzw. analizy farmakologicznej. Zapis ten spotkał się z silną krytyką ze strony techników.

Sprzed Sejmu do aptek?

„Jestem zwolenniczką hasła „Presja ma sens” i liczę na to, że politycy zdecydują o powrocie do kształcenia techników farmaceutycznych. Często ze strony farmaceutów spotykamy się z argumentami, że uprawnienia technika należy ograniczać, ponieważ nie ponosi on odpowiedzialności zawodowej za wykonywane przez siebie czynności w aptece. To główny zarzut wobec nas i główny argument, jaki jest podnoszony (przez środowisko aptekarzy — przyp. red.) w negocjacjach w Ministerstwie Zdrowia. Dlatego też w dniu dzisiejszym jednym z naszych postulatów jest powołanie samorządu zawodowego techników farmacji” — podkreślała Marzena Napieracz-Lubomska w trakcie pikiety przed Sejmem.

Jej zdaniem, powołanie samorządu nie tylko wytrąci argumenty z rąk aptekarzy, ale również będzie on stanowić reprezentację środowiska i zarazem pozwoli mu brać odpowiedzialność zawodową za wykonywaną pracę. „Dla 40 tysięcy aktywnych zawodowo techników farmaceutycznych utworzenie samorządu zawodowego ma głęboki sens. Dzięki niemu nasz głos nie będzie pomijany w trakcie tworzenia prawa wpływającego na naszą pracę” — oceniła.

Jednocześnie tuż po pikiecie technicy zapowiedzieli dalszą walkę o swoje racje, ale kolejny protest ma być realizowany w placówkach aptecznych. W portalach społecznościowych akcję oznaczono hasztagiem #pracujęzgodniezuprawnieniami i ma ona polegać na rygorystycznym przestrzeganiu przez techników art. 91 ustawy Prawo farmaceutyczne. W praktyce technik, realizując receptę, na której widnieje lek z wykazu „A”, powinien poprosić magistra farmacji o wydanie tej pozycji. Zgodnie z postulatem organizatorów akcji, od 13 września wszyscy technicy powinni restrykcyjnie podchodzić do realizacji zapisów prawa.

„Wiemy, że pracujecie w fajnych zespołach i wzajemnie idziecie sobie na rękę dla dobra pacjenta, ale czas, by pokazać, jak absurdalne są przepisy i jak wy sami jesteście potrzebni do pracy na swoich stanowiskach” — podkreśliła Marzena Napieracz-Lubomska w apelu do środowiska techników. Jednocześnie zaapelowała do nich, by nie dawali się wciągać w proceder przelogowywania się na hasło magistra przy wydawaniu leków. „Wszystkich waszych fajnych farmaceutów, z którymi współpracujecie na co dzień, poinformujcie o takiej formie protestu. Przeproście za uciążliwość i choć kilka dni wytrzymajcie w tym postanowieniu” — napisała na jednym z portali społecznościowych.

NIA apeluje o konstruktywny dialog

Z argumentacją techników nie zgadza się samorząd aptekarzy. W liście otwartym do techników farmaceutycznych prezes NRA Elżbieta Piotrowska-Rutkowska podkreśliła, że narastający w ostatnich tygodniach spór rodzi coraz większe obawy o przyszłość polskiego aptekarstwa.

„Zawsze traktowaliśmy się z ogromnym szacunkiem, szanowaliśmy nawzajem swoją pracę, umiejętności i wiedzę, mając jednocześnie świadomość, że reprezentujemy dwa różne zawody. Wszyscy mamy świadomość, że każdy z tych zawodów jest inny, każdy ma inne zadania i inną rolę do spełnienia. Nasze kompetencje nigdy nie stanowiły pola do konfliktu, każdy wiedział, za co odpowiada oraz na co pozwala mu prawo, wiedza i etyka” — podkreśliła prezes NRA. Podała jednak w wątpliwość intencje reprezentacji techników, która w trakcie trwania konsultacji społecznych projektu spornego rozporządzenia nie zgłosiła do niego żadnych uwag.

„Przez wiele tygodni nikt nie podnosił tematu ograniczenia uprawnień techników, stało się to dopiero wówczas, gdy Naczelna Rada Aptekarska zaapelowała o zmiany w projekcie, przywracające farmaceutom ich uprawnienia. NRA wskazała wtedy, że należą się one farmaceutom ze względu na właściwe i wieloletnie przygotowanie merytoryczne. I dopiero wtedy, prawdopodobnie po to, aby przykryć własne zaniechania, „przedstawiciele” techników odezwali się. Zaczęto podgrzewać atmosferę, w efekcie wywołując burzę, nieuzasadnioną i szkodliwą dla całego środowiska” — oceniłaElżbieta Piotrowska-Rutkowska.

W jej ocenie, patrząc obiektywnie na postulaty techników, „nie można tych roszczeń określić inaczej niż absurdalne”. Nikt bowiem nie broni technikom prawa do dokształcania się, natomiast samorząd zawodowy to domena zawodów zaufania publicznego, do których technicy nie są zaliczani.

„Żeby być reprezentowani mądrze, nie potrzebujecie własnej izby, z którą wiążą się dodatkowe obowiązki i zobowiązania, takie jak choćby comiesięczne składki, wewnętrzne sądy, wewnętrzny rodzaj prokuratury, jaką jest rzecznik odpowiedzialności zawodowej — podkreśliła Elżbieta Piotrowska-Rutkowska. — Na co dzień blisko ze sobą współpracujemy i nikt z nas nie chce zmieniać tego stanu rzeczy. Nie jesteśmy wrogami, wręcz przeciwnie, jesteśmy przyjaciółmi i jesteśmy sobie nawzajem potrzebni. Manipulowanie ludźmi i sterowanie negatywnymi emocjami jest znacznie łatwiejsze niż merytoryczna dyskusja, ale to ta ostatnia przynosi najlepsze efekty i szczerze na nią liczę” — dodała.

Ministerstwo zapowiada nowy system kształcenia techników farmaceutycznych

Poproszone o komentarz Ministerstwo Zdrowia podkreśliło, ustami Krzysztofa Jakubiaka, dyrektora Biura Prasy i Promocji, że decyzja dotycząca zaprzestania kształcenia techników farmaceutycznych została podjęta cztery lata temu, a 2018 rok był pierwszym, kiedy nie było naboru do szkół kształcących w tym kierunku.

„Ministerstwo Zdrowia planuje jednak ponowne rozpoczęcie kształcenia techników farmaceutycznych, ale na wyższym poziomie. Będzie się ono odbywało w dwuletnich szkołach policealnych, na podstawie nowego programu, tak aby osoby niemające wyższego wykształcenia, po ukończeniu takiej szkoły również mogły pracować w aptekach i wykonywać czynności, które dzisiaj mieszczą się w kompetencjach techników farmaceutycznych” — podkreślił Krzysztof Jakubiak.

Nowy system kształcenia ma szansę zacząć obowiązywać od przyszłego roku szkolnego, czyli od września 2019 r. „Wymaga to jednak wydania nowego rozporządzenia przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. Nasz resort przygotowuje do niego założenia organizacyjne i programowe, tak aby zapewnić kształcenie techników farmaceutycznych na jak najwyższym poziomie” — dodał Krzysztof Jakubiak.

Jak zaznaczył, Ministerstwo Zdrowia stoi na stanowisku, iż technicy farmaceutyczni są potrzebni w systemie ochrony zdrowia. „Ich dotychczasowe uprawnienia zostaną zachowane w obecnym kształcie, nie będą podlegały żadnym zmianom” — zapewnił.

Z danych Związku Zawodowego Techników Farmaceutycznych RP wynika, że w Polsce uprawnieniami technika farmaceutycznego legitymuje się obecnie 40 tys. osób, spośród których około 27 tys. pracuje w aptekach i punktach aptecznych.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.

Komentarze