Być farmaceutą to wielkie wyróżnienie, ale też duże zobowiązanie

Rozmawiała Katarzyna Matusewicz, materiał partnera

„Tylko rzetelna wiedza daje farmaceucie swobodę w opiece nad pacjentem, pozwala na rekomendację produktów, zarówno leków, jak i suplementów diety” — uważa dr n. farm. Magdalena Stolarczyk.

Jest pani farmaceutką, która od 4 lat prowadzi tematycznego bloga. Skąd ten pomysł?

Pojawił się on zupełnie przez przypadek. Blog był sposobem na oderwanie się od szarej i monotonnej rzeczywistości urlopu macierzyńskiego. Początkowo był to projekt anonimowy, ale z czasem zdobywał coraz większą popularność. A ja z każdym wpisem, komentarzem czy mailem od czytelników widziałam, jak bardzo odbiorcy potrzebują takich farmaceutycznych informacji, podanych w prosty i przystępny sposób. Po pewnym czasie zauważyłam, że z moich wpisów korzystają nie tylko pacjenci, ale również farmaceuci, co — nie ukrywam — bardzo mnie ucieszyło i nadal cieszy. W końcu zaczęłam wychodzić poza blog i internetową rzeczywistość.

Obecnie, oprócz bloga, prowadzę też wykłady i warsztaty, zarówno dla farmaceutów, jak i pacjentów. Jako wykładowca uczestniczę w konferencjach, tworzę kursy internetowe i stacjonarne oraz przygotowuję materiały edukacyjne dla farmaceutów. Poza tym piszę artykuły merytoryczne do różnych czasopism, na strony internetowe, portale i blogi. Konsultuję z farmaceutami, lekarzami i położnymi bezpieczeństwo stosowania leków w ciąży i w okresie laktacji. Pomagam pacjentom i ich edukuję. Prowadzę też zajęcia edukacyjne dla dzieci pod hasłem „Leki to nie cukierki” oraz uczestniczę w kampanii edukacyjnej Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych „Lek bezpieczny oczami dziecka”.

Jakie tematy są dla pani szczególnie istotne?

Skupiam się na bezpieczeństwie stosowania leków u dzieci, kobiet w czasie ciąży i okresie laktacji. Szczególnie ten ostatni temat jest mi bliski. Jako pierwsza farmaceutka w Polsce zaczęłam głośno mówić, że farmakoterapia mamy karmiącej piersią jest możliwa oraz w wielu przypadkach bezpieczna.

Pani działalność obejmuje nie tylko pacjentów, ale wkracza również w obszar edukacji farmaceutów. Czy to trudna grupa docelowa?

Farmaceuci są grupą bardzo dobrze wykształconą, często mają rozległą wiedzę z wielu dziedzin. Praca z wyedukowanymi i bardzo świadomymi odbiorcami jest trudna, zawsze wymaga dużo wysiłku oraz zaangażowania. Za każdym razem jest to dla mnie bardzo duże wyzwanie i zobowiązanie, przecież medycyna i farmacja z każdym dniem się rozwijają. Są to dziedziny niezwykle dynamiczne, w związku z czym farmaceuta nie może ani na chwilę zrezygnować z pogłębiania i uzupełniania swojej wiedzy. Jednocześnie wiem, jak trudno w natłoku codziennych zawodowych obowiązków wygospodarować czas na szukanie i weryfikowanie doniesień naukowych, tym bardziej, że w przypadku wielu tematów brakuje wiarygodnych i wartościowych źródeł wiedzy. A przecież tylko rzetelna wiedza daje farmaceucie swobodę w opiece nad pacjentem, pozwala na rekomendację produktów, zarówno leków, jak i suplementów diety.

Czy polscy farmaceuci są przygotowani, aby doradzać pacjentowi w sprawie racjonalnej suplementacji?

Suplementacja dobrana do potrzeb danego pacjenta, a jednocześnie wypełniająca rekomendacje i zalecenia ekspertów wymaga ogromnej wiedzy. Powinna ona opierać się nie tylko na wiadomościach zdobytych podczas studiów, ale również — a może przede wszystkim — na bieżących doniesieniach medycznych. Wielu farmaceutów widzi potrzebę rozszerzania wiedzy i korzysta z niej w sprawowaniu opieki nad pacjentem, również poprzez rekomendowanie rozsądnej suplementacji. Niestety, są też tacy, którzy sceptycznie podchodzą do tej kategorii produktów. Czasem nawet się ich boją i im nie ufają, szczególnie po takich raportach, jak NIK-u z 2016 roku. Często przy tym wrzucają wszystkie suplementy diety do jednego worka z napisem „złe”. A przecież nie wszystkie suplementy są złe!

CZYTAJ WIĘCEJ: Kontrola NIK miażdżąca dla suplementów diety

Trzeba wyraźnie powiedzieć, że suplementy diety to nasza rzeczywistość i wszystko wskazuje na to, że również nasza przyszłość. Warto poznać tę grupę produktów, zastanowić się, co z tego może być dobre dla pacjenta, nauczyć się pracy ze sprawdzonymi suplementami diety i zacząć wykorzystywać ich potencjał. Co więcej, jeżeli my, farmaceuci, będziemy wybierać i rekomendować pacjentom wartościowe suplementy diety, to firmy to zauważą i będzie im zależało na tym, aby ich produkty były coraz lepsze. Już teraz to się dzieje. Niektórym producentom zależy na jakości swoich produktów, posiadają one certyfikaty, którymi wytwórcy się chwalą. Niektóre firmy same na siebie dobrowolnie nakładają obowiązek dodatkowych badań jakościowych, przeprowadzają badania obserwacyjne i kliniczne, dokumentujące skuteczność i bezpieczeństwo produktów. Z takich suplementów warto korzystać.

Jedną z różnic pomiędzy produktem leczniczym a suplementem diety jest konieczność przeprowadzenia badań przed rejestracją leku. Czy może być to wyznacznikiem jakości?

Bardzo często słyszy się opinię, że leki są dobre, bo przeszły badania kliniczne, a suplementy diety są złe, bo ich nie mają. Takie generalizowanie jest bardzo szkodliwe. Nie jest tak, że każdy lek jest dobry, a każdy suplement diety zły. To są dwa zupełnie inne typy produktów, które powinny być wydawane i rekomendowane w odmiennych sytuacjach. Poza tym trzeba pamiętać, że obecnie dostępne są już na rynku suplementy diety mające udokumentowaną skuteczność, zawierające przebadane składniki w rekomendowanych dawkach. Rolą farmaceuty jest wybranie właściwego i wartościowego produktu dla potrzeb konkretnego pacjenta. Kategoria rejestracji jest przy tym tylko jednym z wielu aspektów, na które farmaceuta powinien zwracać uwagę, ale nie jedynym.

W jakich sytuacjach farmaceuta powinien zarekomendować pacjentowi lek, a w jakich może zdecydować się na suplement diety?

Przede wszystkim należy podkreślić, że produkty lecznicze i suplementy diety mają inne zadania. Produkt leczniczy ma leczyć, zapobiegać lub diagnozować, natomiast suplement ma uzupełniać niedobory w diecie i wspomagać fizjologiczne funkcje organizmu. To jest zasadnicza różnica pomiędzy nimi i jednocześnie główna kwestia, którą należy brać pod uwagę, rekomendując jakiś produkt pacjentowi.

Jeżeli np. zgłasza się do apteki kobieta w ciąży i pyta o konieczność suplementacji witamin oraz składników mineralnych w tym okresie, to należy jej dokładnie opowiedzieć, że oprócz odpowiednio zbilansowanej diety, powinna suplementować kwas foliowy/foliany, witaminę B12, witaminę D, DHA, jod, żelazo, cholinę. Należy przy tym polecić jej produkt, który dostarczy wszystkich tych składników w rekomendowanych dawkach. Na rynku nie ma produktu zarejestrowanego jako lek, który spełniałby te wymagania, a więc trzeba zdecydować się na suplement diety. Należy tylko pamiętać, że suplement suplementowi nierówny.

Poza pisaniem bloga, prowadzi pani cykle wykładów dla farmaceutów. Jakie informacje pani przekazuje i jak przyjmują je odbiorcy?

Są to głównie wykłady poruszające kwestie opieki nad mamą karmiącą piersią, kobietą w ciąży czy małym dzieckiem. W tym momencie pochłania mnie cykl pt. „Bezpieczny pacjent”, w ramach którego prowadzę dwa wykłady: pierwszy ogólny o wiedzy i jej wiarygodnych źródłach, a drugi o indywidualizacji terapii u dzieci, kobiet w ciąży oraz karmiących. Odbywają się one w całej Polsce w ramach kampanii „Zaufaj mojej wiedzy, jestem farmaceutą”, zainicjowanej przez firmę NutroPharma. Jestem ambasadorką tej kampanii. Ma ona na celu pokazanie, że wiedza farmaceuty jest wielkim atutem, warto o nią właściwie dbać i ją rozszerzać, aby lepiej służyć pacjentom.

Farmaceuci są otwarci na nową wiedzę, słuchają i aktywnie uczestniczą w wykładach. Zależy im na budowaniu swojego wizerunku jako eksperta. Czasem jednak zdarza się, że niektóre fragmenty moich wykładów wzbudzają kontrowersje. Nikt nie lubi słuchać, że nadal mamy wiele do zrobienia czy dowiadywać się, że jego wiedza jest nieaktualna lub że opinie pacjentów, na których opiera swoją pracę, nie są i nie powinny być jedynym źródłem wiedzy. Próbuję wtedy przekonać, że czasem trzeba wyjść ze swojej strefy komfortu, zboczyć z utartych ścieżek i przekonań.

Co należałoby zmienić w kształceniu farmaceutów?

Jest ono wielokierunkowe, choć w mojej ocenie — niewystarczające. Konieczne jest wprowadzenie większej liczby szkoleń z komunikacji z pacjentem, farmacji praktycznej i klinicznej oraz sprawowania opieki farmaceutycznej. Najlepiej, by zajęcia te miały charakter warsztatowy. Taka forma pozwoliłaby farmaceutom nie tylko zdobywać wiedzę, ale również lepiej wykorzystywać ją w opiece nad pacjentem. Pamiętajmy, że wiedza to nasz największy atut, podstawa naszej codziennej pracy zawodowej, ale także źródło satysfakcji i wielkie zobowiązanie.

O kim mowa
Dr n. farm. Magdalena Stolarczyk jest farmaceutką, mamą 3 dzieci, blogerką (farmaceuta-radzi.pl), autorką publikacji, wykładów oraz szkoleń dla farmaceutów i pacjentów, a także kampanii „Leki to nie cukierki”, współautorką kampanii Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych „Lek bezpieczny oczami dziecka”, ambasadorką kampanii „Zaufaj mojej wiedzy, jestem farmaceutą”. Farmaceutom pomaga rozwijać wiedzę, a pacjentom tłumaczy, jak bezpiecznie stosować leki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.

Komentarze