Jakość leków powinna podlegać regularnej ocenie

Rozmawiała Marta Markiewicz

Ostatnie problemy lekowe związane z jakością substancji czynnej skierowały uwagę publiczną na kontrolne zadania instytucji stojących na straży bezpieczeństwa pacjentów. Zdaniem Anny Kowalczuk, dyrektor Narodowego Instytutu Leków, wymóg regularnej kontroli wszystkich produktów leczniczych dostępnych na rynku powinien zostać prawnie usankcjonowany.

Kryzysy lekowe, z jakimi mieliśmy do czynienia tego lata, skłaniają do refleksji nad jakością produktów leczniczych oferowanych na rynku europejskim. Narodowy Instytut Leków jest jednym ze strażników tej jakości. Jaki odsetek leków trafiających do laboratoriów NIL nie spełnienia norm jakości określonych w specyfikacji?

- Co roku od kilku do około 10 proc. próbek trafiających do analizy wykazuje, że lek znajdujący się w obrocie aptecznym czy też w lecznictwie zamkniętym nie odpowiada specyfikacji. Pomijam te preparaty, które dostajemy do analiz jako produkty potencjalnie sfałszowane. Na straży rynku w tym obszarze stoi bowiem wdrażana do polskiego prawodawstwa dyrektywa antyfałszywkowa (obecnie jest procedowana nowelizacja ustawy Prawo farmaceutyczne, wprowadzająca do polskiego porządku prawnego wymogi dyrektywy i aktów delegowanych — przyp. red.).
Natomiast w przypadku leków określanych mianem substandardowych mamy do czynienia z jakością niezgodną z tą, jaka została zadeklarowana przez wytwórcę.

Z czego wynikają odstępstwa w jakości leków?

- Przyczyny są różne. Problemy z jakością mogą wynikać m.in. z błędu ludzkiego w trakcie procesu produkcji, błędów na poziomie wytwarzania. Czasami powodem jest nieuczciwe postępowanie dostawcy/wytwórcy substancji czynnej, np. gdy nastąpi zmiana w procesie jej wytwarzania, a jej wytwórca nie zmieni specyfikacji dla materiału wyjściowego i, co więcej, nie poinformuje o niej swoich odbiorców. Często w takich sytuacjach dochodzi do zmian w produkcie finalnym, czyli leku. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia m.in. w ubiegłym roku w przypadku walsartanu.
To pokazuje kolejny problem, z jakim się borykamy. W innych państwach UE laboratoria działające w Sieci Państwowych Laboratoriów Kontroli Produktów Leczniczych (OMCL), koordynowanej przez Europejski Dyrektoriat Jakości Leków (EDQM), mają możliwość prowadzenia badań metodami własnymi. Natomiast NIL, będący krajowym OMCL-em, według naszego prawa ma obowiązek badać produkty lecznicze zgodnie ze specyfikacją wytwórcy, a metody te są zatwierdzane w Urzędzie Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych. Jeśli okaże się, że metoda wskazana przez producenta i zatwierdzona przez urzędnika URPL jest nieprzydatna, to wówczas problem mamy my, jako laboratorium oceniające, wytwórca, a także główny inspektor farmaceutyczny nadzorujący bezpieczeństwo lekowe Polaków.

Zdarzają się też sytuacje, gdy lek odbiega jakościowo od danych ze specyfikacji, ale przebadany naszymi metodami spełnia je. W takich przypadkach często okazuje się, że metoda analizy jego składu jest niewłaściwa i nie pozwala na obiektywną ocenę produktu leczniczego. Musi więc ulec zmianie w trybie porejestracyjnej zmiany w dokumentacji leku. W przypadku walsartanu ujęta w dokumentacji metodyka była „ślepą” na zanieczyszczenia, które ostatecznie zostały w lekach wykryte. NIL we współpracy z innymi laboratoriami UE opracował metodę analizy czułej na zanieczyszczenia N-nitrozodimetyloaminą (NDMA), co w efekcie pozwoliło przywrócić na rynek (po decyzji GIF) część produktów z walsartanem.

Wynika z tego, że polski system kontroli leków powinien zostać nieco zmodyfikowany. Jak kontrola jakości produktów leczniczych wygląda w innych krajach UE?

- Zdecydowanie powinniśmy zastanowić się nad możliwością wprowadzenia zmian. Struktura i sposób funkcjonowania laboratoriów OMCL w innych państwach są różne. W Polsce NIL jest instytucją nierozerwalnie związaną z nauką, co jest ogromną wartością dodaną. Nieskromnie przyznam, że każdorazowo przy okazji audytów słyszymy słowa uznania na temat kompetencji naszych ekspertów czy wyposażenia laboratoriów. Co więcej, jesteśmy jedynym w Europie laboratorium OMCL posiadającym możliwość oceny leków z wykorzystaniem dyfrakcji rentgenowskiej. Jest to niezwykle czuła metoda umożliwiająca ocenę formy polimorficznej substancji czynnej leku, tj. czy substancja czynna nie uległa zmianie w procesie wytwarzania leku. Polski OMCL różni od innych także sposób finansowania. O ile laboratoria europejskie finansowane są jak instytucje rządowe, o tyle NIL musi pozyskiwać finansowanie, m.in. z kontroli urzędowej dla GIF czy grantów badawczych.

Czy sposób kontroli produktów na rynku polskim powinien ulec zmianie?

- Uważam, że sposób kontroli leków można by usystematyzować w oparciu o dwa filary. Jednym z nich byłaby analiza ryzyka, która dotyczyłaby sytuacji, gdy zgłoszono reklamację leku, gdy lek jest stosowany w ciężkim schorzeniu bądź należy do grupy produktów drogich, stanowiących znaczne obciążenie dla budżetu państwa. Drugim filarem powinna być cykliczna analiza jakościowa wszystkich leków, tzw. research time, która w mojej ocenie powinna być wykonywana co 3 do 5 lat. Ten obowiązek powinien zostać wprowadzony ustawowo i dotyczyć wszystkich leków, we wszystkich dawkach dostępnych na rynku.

Z pani wypowiedzi wynika, że NIL ma silną pozycję w europejskiej sieci nadzorowanej przez EDQM.

- Rzeczywiście, merytorycznie mamy bardzo dobrą pozycję. Nasi eksperci zasiadają w licznych gremiach i stanowią mocne wsparcie naukowe całej sieci. Cieszę się również z faktu, że od 18 do 20 listopada będziemy gościć w Warszawie delegacje z pozostałych laboratoriów OMCL skupionych w Europejskiej Sieci Państwowych Laboratoriów Kontroli Produktów Leczniczych (GEON). Będziemy gospodarzami Annual Meeting, podczas którego omówione zostaną najważniejsze wyzwania dotyczące badania jakości produktów leczniczych. Będziemy również gościć członków zespołu roboczego ds. leków sfałszowanych z ramienia EDQM, jak również przedstawicieli krajowych inspekcji farmaceutycznych oraz osoby odpowiedzialne za pobór próbek z rynku i od wytwórców.

Co będzie tematem wiodącym listopadowego spotkania?

- To doroczne spotkanie, podczas którego będziemy dyskutować nad wynikami badań jakości produktów leczniczych, uzyskanymi w ostatnim roku. Chodzi o produkty lecznicze rejestrowane zarówno w procedurze centralnej, procedurze zdecentralizowanej, jak i procedurze wzajemnego uznania (Mutual Recognition Procedure, MRP). Natomiast zespół „fałszywkowy” będzie wymieniał się najnowszymi doświadczeniami związanymi z procederem fałszowania leków.

Rozmawiała Marta Markiewicz


O kim mowa:

Dr n. farm. Anna Kowalczuk

Absolwentka Wydziału Farmaceutycznego Akademii Medycznej w Warszawie, ze specjalizacją analityka farmaceutyczna oraz farmakognozja. Ekspertka w Komisji Farmakopei Europejskiej, członek grupy doradczej EDQM Advisory Group CAP oraz EDQM Communication Working Group. Od kwietnia 2017 pełni funkcję dyrektora Narodowego Instytutu Leków

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.

Komentarze