Jak państwo próbuje zarobić na nieświadomości pacjentów

mgr farm. Mariusz Politowicz

"Chcąc zwalczyć pseudosamolecznictwo nieświadomych pacjentów, państwo zamiast opodatkowywać reklamy produktów udających leki, powinno zdecydowanie wycofać się z możliwości ich promowania w mediach"- podkreśla w swojej opinii mgr farm. Mariusz Politowicz.

Musimy pamiętać, że do apteki przychodzi pacjent, czyli osoba leczona, a nie karmiona. Dlatego też suplementy diety – będące de facto żywnością – nie są pacjentom niezbędne w terapii. Za leczenie odpowiada lista leków refundowanych. Jeżeli pacjenci narzekają na wysokie ceny leków, a z drugiej strony nie wahają się wydawać znacznych kwot na suplementy diety czy to w aptece, czy skuszeni reklamą w Internecie, to byłbym bardzo ostrożny w formułowaniu stwierdzeń, że podatek od reklam suplementów wpłynie na ich ceny, a co za tym idzie dostępność dla pacjentów. Gdy cena suplementu wzrośnie w wyniku nałożonego podatku, konsument nadal będzie mógł dokonać wolnego wyboru i zdecydować, czy kupuje ten produkt, czy też zmienia swoje nawyki żywieniowe.

Z drugiej strony środowisko aptekarskie musi mierzyć się z problemem niskich marż na leki, które to marże kształtowane są wbrew regułom ekonomii - od limitu grupy terapeutycznej, a nie rzeczywistej wartości leku. W efekcie system nie działa, a apteka nie jest w stanie zarobić na dystrybucji leków. Powoduje to konieczność sprzedaży produktów (w tym również suplementów), które umożliwią dostarczanie leków pacjentom. Nie jest to rozwiązanie optymalne.

Producenci suplementów nie tylko wytwarzają je przy wsparciu państwa, ale również mają przyzwolenie na ich reklamowanie, często w sposób niezgodny z przepisami. Dochodzi więc do sytuacji, w której państwo wskazuje w przepisie, że suplementy nie mogą udawać leków, a jednocześnie samo przyzwala na reklamy wprowadzające pacjentów w błąd.

Niestety, „wyedukowani” na podstawie reklam, nieświadomi pacjenci trafiają do aptek i farmaceuci mają dwie opcje: albo sprzedadzą wybrany produkt, zarabiając tym samym na leki refundowane, albo odmówią… A obrażony pacjent znajdzie inną placówkę, gdzie nabędzie wskazany specyfik. Każda z tych opcji nie jest optymalna dla pacjenta. Z jednej strony apteka przestanie zarabiać i zostanie zamknięta, a pacjent pozostanie bez dostępu do leków. Z drugiej natomiast nabędzie on preparat, który nie wpłynie pozytywnie na leczenie lub wręcz odwlecze w czasie zastosowanie właściwego leku.

Jeżeli zatem suplementy nie leczą, a pacjenci wydają na nie pieniądze niepotrzebnie (w rozumieniu medycznym), to pozostawienie i opodatkowanie reklamy tych produktów można porównać do sytuacji, w której rodzic, wiedząc o uzależnieniu swojego dziecka, zamiast starać się, by wyszło ono z nałogu, próbuje na nim zarobić. Myślę, że chcąc zwalczyć pseudosamolecznictwo nieświadomych pacjentów, państwo zamiast opodatkowywać reklamy produktów udających leki, powinno zdecydowanie wycofać się z możliwości ich promowania w mediach.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.

Komentarze