COVID-19: aptekarze na pierwszej linii frontu

Wydłużone listy leków i wyrobów medycznych objętych zakazem wywozu, zmiany umożliwiające produkcję środków aseptycznych w warunkach aptecznej receptury czy restrykcyjne zalecenia obsługi pacjentów — to główne aptekarskie narzędzia do walki z koronawirusem. Farmaceuci podkreślają, że jedynie zdrowy rozsądek i zrozumienie ze strony pacjentów umożliwią zminimalizowanie piku zachorowań na COVID-19.

Naczelna Izba Aptekarska nie ma wątpliwości, że apteki ogólnodostępne oraz punkty apteczne powinny zaostrzyć sposób wydawania produktów leczniczych — tak by zminimalizować możliwość szerzenia się koronawirusa SARS-CoV-2. Samorząd zaleca wydawanie produktów leczniczych w wyznaczonych strefach lub wręcz za pośrednictwem okienek sprzedaży nocnej. W placówce należy możliwie często dokonywać dezynfekcji powierzchni eksponowanych, a także wietrzyć izby ekspedycyjne, a sam personel apteczny ma każdorazowo zmieniać odzież wierzchnią po zakończeniu pracy i codziennie prać fartuchy. Wprowadzenie takich rozwiązań — według NIA — pozwoli na zachowanie stałego dostępu pacjentów do leków ratujących zdrowie i życie, przy jednoczesnym ograniczeniu potencjalnego ryzyka dla fachowego personelu aptek.

„W kryzysowej sytuacji, pomimo wielu osobistych obaw, farmaceuci po raz kolejny dają radę. W aptekach mamy ponad 50 proc., a czasem więcej pacjentów. Robimy, co w naszej mocy, aby dostarczać informacje, zapewniać dostęp do leków. Ogromne podziękowania dla koleżanek i kolegów, bo dzisiaj pierwsza linia frontu jest w aptekach” — zaznacza Michał Byliniak, wiceprezes NRA.

Po pierwsze bezpieczeństwo

„Każdy z nas musi starać się zabezpieczać personel stojący na pierwszej linii. W tym obszarze musimy się wykazać ogromną odpowiedzialnością, szczególnie że wielu farmaceutów pracuje w swoich placówkach samodzielnie. Gdy taki magister trafi do szpitala lub będzie zmuszony do odbycia kwarantanny, wielu pacjentów będzie miało utrudniony dostęp do leków, a jego rodzina zostanie pozbawiona środków do życia” — przestrzega mgr farm. Mariusz Politowicz, członek NRA i  właściciel pleszewskiej Apteki pod Wagą. W obecnej sytuacji cieszy się, że świadomie nie zrezygnował z szyby dzielącej go od pacjentów. Do samorządu jednak docierają sygnały, że w wielu sieciach aptek ignorowane są zalecenia bezpieczeństwa. Obawia się więc, iż takie działanie może mieć opłakane skutki.

„Wdrażane w aptekach środki bezpieczeństwa mogą być spektakularne, tak jak i inne kroki podejmowane w związku z COVID-19. Mamy epidemię nowej choroby zakaźnej, sytuacja jest poważna, a środki które obecnie zdają się zdawać egzamin w ograniczaniu rozprzestrzeniania wirusa, to przede wszystkim dystansowanie społeczne” — zwraca uwagę mgr farm. Jerzy Przystajko, farmaceuta z Opola. Zaznacza on, że wypracowane zalecenia wzorowane są na wytycznych obowiązujących w krajach azjatyckich, którym udało się spłaszczyć krzywą zachorowań na COVID-19. z

Brakuje środków do dezynfekcji

W rozmowie z „Pulsem Farmacji” Marcin Wiśniewski, prezes Związku Aptekarzy Pracodawców Polskich Aptek, podkreślił, że jego organizacja zdecydowała się na radykalne działania jeszcze przed oficjalnym pojawieniem się zaleceń NIA.

„Od 12 marca wśród naszych członków zarekomendowaliśmy zaostrzenie formy sprzedaży aptecznej do wydawania leków przez okienko dyżurne. Mam świadomość, że decyzja o niewpuszczeniu pacjentów do aptek była trudna, ale z uwagi na długi okres inkubacji koronawirusa niezbędna” — ocenił Marcin Wiśniewski. Dodał, że obecnie największym wyzwaniem dla placówek aptecznych zrzeszonych w ZAPPA jest zdobycie płynów do dezynfekcji. „Niestety, nie wiemy, kiedy zapowiadane przez rząd preparaty dotrą do aptek. Mam sygnały, że część placówek, radząc sobie z brakami, korzysta m.in. z denaturatu do odkażania powierzchni, z którą mają kontakt pacjenci” — przyznaje.

Szybkie decyzje

Wśród sprawnie wdrożonych rozwiązań inicjowanych zagrożeniem epidemicznym jest również możliwość wydawania środków dezynfekujących do higieny osobistej do opakowań własnych apteki bądź opakowań dostarczonych przez pacjentów.
Decyzję podjął także główny inspektor farmaceutyczny. Warunkiem wydania preparatu jest posiadanie przez aptekę izby recepturowej, właściwe oznaczenie opakowania i poinformowanie pacjenta, że produkt może być stosowany wyłącznie zewnętrznie. Równolegle ważne decyzje zapadły również w Urzędzie Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych. W ekspresowym tempie wprowadził on do Farmakopei Polskiej monografię dla etanolowego roztworu antyseptycznego do stosowania na skórę.

„Wdrożenie w trybie pilnym spowodowane jest szczególną sytuacją epidemiologiczną. Monografia została opracowana dla rekomendowanego przez WHO składu preparatu do dezynfekcji skóry. Umożliwi to m.in. sporządzanie w aptece preparatu jako „lek apteczny”, tj. zgodnie z definicją w ustawie Prawo farmaceutyczne, produkt leczniczy sporządzony w aptece zgodnie z recepturą farmakopealną, przeznaczony do wydania w tej aptece” — wskazuje Grzegorz Cessak, prezes URPL.

W ocenie praktyków, nie będzie to jednak łatwe zadanie.  „Od kilku lat jesteśmy świadkami swoistego pompowania cen surowców recepturowych, w tym również spirytusu. I stąd jego zbójecka cena. W związku z tym produkcja wspomnianego preparatu będzie możliwa, ale trudno oszacować, czy jego cena nie okaże się zaporowa dla polskich pacjentek i pacjentów” — zauważa Jerzy Przystajko. Zdaniem opolskiego farmaceuty, rozwiązaniem mogłoby być wprowadzenie etanolu na listę antyspekulacyjną, przewidzianą w przyjętej przez parlament specustawie dotyczącej koronawirusa.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.

Komentarze