"Puls Medycyny" 2020 nr 6 (395), s. 27.

Farmaceuta w obliczu wyzwania

materiał partnera

Wszystkim nam przyszło radzić sobie w bardzo trudnej rzeczywistości. Lekarz, diagnosta laboratoryjny, pielęgniarka, ratownik medyczny, farmaceuta czy technik pracujący w aptece stoją na pierwszej linii frontu. Każdy zawód zmaga się z innymi bolączkami, a nawet dramatami. My, farmaceuci, też jesteśmy zagubieni, ale pamiętajmy, że zagubiony jest też pacjent i teraz, jak nigdy dotąd, nasza wiedza stanowi dla niego prawdziwą tarczę ochronną.

Stojąc za pierwszym stołem, musieliśmy w ostatnim czasie uspokajać pacjentów, tłumić objawy paniki, zachowywać zimną krew, mierzyć się z agresją związaną z brakami towarów, kolejkami i wdrażanymi zasadami bezpieczeństwa. Pacjenci przychodzili do nas nie tylko po zapasy leków czy suplementów diety, ale i po rozmaite środki do dezynfekcji (podczas gdy w hurtowniach były braki podstawowych produktów) czy cudowne specyfiki ochronne, które miałyby uchronić ich przed koronawirusem.

Strach pobudza wyobraźnię

Istny szturm na apteki okazał się ogromnym wyzwaniem fizycznym i logistycznym, zwłaszcza gdy należało wdrożyć odpowiednie środki ochronne. Jednak to pomysły zaczerpnięte z dna Internetu stały się prawdziwą próbą ognia dla farmaceuty — dla jego wiary w moc nauki i prawdy medycznej.

Pacjenci, odkrywając zalecenia pseudolekarzy i pseudoautorytetów, wykupywali ogromne dawki witaminy C (najlepiej lewoskrętnej), witaminy A, cynku, selenu, magnezu, złota czy srebra, co zwłaszcza dla chorych geriatrycznych mogłoby okazać się tragiczne w skutkach. Bywali i tacy, którzy w celu walki z wirusem poszukiwali 35-procentowego perhydrolu do podawania dożylnego. Z apteki znikały tabletki cynkowe, lukrecja do ssania, tran, czosnek, a nawet węgiel drzewny. I o ile pomysły naświetlania ciała lampą UV (koniecznie kilkadziesiąt minut), suszenia rzeczy suszarką czy spryskiwania ciała alkoholem mogłyby wydawać się nawet zabawne, o tyle podnoszenie temperatury ciała do 39,5 st. C, poprzez zażywanie gorących kąpieli, mogłoby skończyć się poważnymi powikłaniami zdrowotnymi.

Nie powinno nas dziwić, że pacjenci szukają ratunku, produktów, które ich ochronią, wyleczą, a najlepiej odseparują od zagrożenia. To my jesteśmy od tego, by ich chronić, nawet przed nimi samymi.

Na straży zdrowia i życia pacjenta

Słuchając tych wszystkich tajemnych porad, pomysłów na wsparcie odporności czy sposobów na walkę z wirusem, wyraźnie widać, jak bardzo pacjenci potrzebują rzetelnej porady w aptece. Ostatni czas pokazał, że pacjenci nie widzą różnicy pomiędzy wsparciem układu odpornościowego a leczeniem infekcji wywołanej wirusem.

Należy podkreślić, że wsparcie prawidłowego funkcjonowania układu odpornościowego buduje się wieloma czynnikami.  To zdrowe odżywianie się, racjonalna i właściwa suplementacja, odpowiedni wysiłek fizyczny, ale także geny budują nasz układ odpornościowy. Stosowanie produktów immunostymulujących w sposób przewlekły i bez wyraźnych wskazań może przynieść więcej szkody niż pożytku dla zdrowia. W badaniach naukowych ostatnich dziesięcioleci wykazano, że niedobory żywieniowe mogą osłabiać prawidłowe funkcjonowanie organizmu.

Przykładem może być chociażby witamina D, której niedobory osłabiają rokowania w leczeniu infekcji górnych dróg oddechowych, czy cynk, którego niedobory pogarszają odporność organizmu. Żadna jednak substancja wchodząca w skład suplementu diety nie ma badań wykazujących działanie przeciwwirusowe przeciwko SARS-CoV-2. Wirus ten jest nowym patogenem i świat dopiero uczy się, jak z nim postępować. My, jako farmaceuci, musimy radzić sobie z najróżniejszymi nieracjonalnymi pomysłami, oceniać ich bezpieczeństwo dla pacjenta, wskazywać prawidłowość dawek czy dawkowania produktu.

Codzienna rzeczywistość

Gdy firma NutroPharma wraz z partnerami, m.in. farmaceutami aktywnymi w sieci, Okręgową Izbą Aptekarską w Warszawie czy „Pulsem Farmacji” rozpoczynała kampanię „Zaufaj mojej wiedzy, jestem farmaceutą”, nie przypuszczała, że jej hasło będzie tak dobitnie oddawać rzeczywistość. Wspólne działania były reakcją na coraz bardziej marginalizowaną rolę farmaceuty jako ważnego elementu ochrony zdrowia, próbą zwrócenia uwagi na jego wiedzę i możliwości jej wykorzystania. Teraz widać, jak bardzo ta wiedza jest potrzebna, jak jest dynamiczna, jak łatwo ulega deformacjom i nadinterpretacjom. A wiedza musi być oparta na prawdziwych dowodach naukowych. Dlatego tym bardziej należy przypominać o kampanii „Zaufaj mojej wiedzy, jestem farmaceutą”.

Chcesz dowiedzieć się więcej o kampanii — wejdź na stronę jestemfarmaceuta.pl. Poznaj ambasadorów kampanii, przeczytaj ich wpisy, zobacz filmy promujące zawód farmaceuty, sprawdź szkolenia, poznaj system NQS, wspierający kampanię oraz jej inicjatorki.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.

Komentarze