Pacjenci z OAB przypominają o swoich potrzebach

Chorzy zmagający się z zespołem pęcherza nadreaktywnego (OAB) przypominają, że ich schorzenie nie zabija jak koronawirus, ale zdecydowanie skutecznie izoluje chorych w domach. Ich zdaniem leczenie OAB w Polsce odbiega od europejskich standardów.

Leczenie schorzeń pęcherza w polskich realiach to w ocenie Stowarzyszenia Osób z NTM UroConti obszar wymagający zmian. Jak podkreślają sami pacjenci obecnie dostępne w ramach refundacji leczenie sprowadza się wyłącznie do dwóch substancji czynnych - solifenacyny i tolterodyny - stanowiących pierwszą linie leczenia, natomiast w przypadku drugiej linii - system nie oferuje żadnej refundowanej opcji terapeutycznej. Trudno się zatem dziwić, że dostępność do leczenia OAB w Polsce porównywa jest do tej, jaką mają do dyspozycji chorzy z państw trzeciego świata.

"Na wprowadzenie zmian w zakresie limitów środków absorpcyjnych czekaliśmy 18 lat! Czy tyle samo będziemy czekać na leczenie OAB, które refundowane jest już w całej Europie? Czy znaczymy dla naszych decydentów mniej niż pacjenci z biedniejszych krajów, takich jak Bułgaria, Rumunia, Portugalia czy Słowacja? Rządy tych państw to leczenie już dawno refundują. Dlaczego po raz kolejny okazuje się, że w dostępie do nowoczesnych terapii jesteśmy „trzecim światem” a Europę znowu musimy gonić?"- pyta rozgoryczona Anna Goch, pełniąca obowiązki przewodniczącej Sekcji Pęcherza Stowarzyszenia Osób z NTM „UroConti”.

Niełatwą sytuacje chorych zmagających się z OAB potwierdzają klinicyści. Prof. dr hab. Tomasz Rechberger, ginekolog i położnik, a jednocześnie kierownik II Katedry I Kliniki Ginekologii UM w Lublinie wskazuje, że jedynymi refundowanymi lekami stosowanymi w OAB są preparaty antycholinergiczne nazywane również preparatami antymuskarynowimi.

"Leki te w większości państw stosowane są, jako preparaty pierwszego rzutu"- podkreśla profesor. Dodaje również, że jego zdaniem nie są one optymalną formą leczenia z uwagi na liczne obostrzenia związane z ich stosowanie i ryzyko związane z ich stosowaniem szczególnie u pacjentów w wieku senioralnych, którzy stanowią główną grupę chorych zmagających się z nietrzymaniem moczu.

"Obecnie najpopularniejszymi preparatami stosowanymi w farmakoterapii OAB są tolterodyna oraz solifenacyna, które są dla pacjentów dostępne z odpłatnością 30 proc. Niestety stosowane w leczeniu OAB preparaty antycholinergiczne mogą dawać uporczywe skutki uboczne takie jak: zaparcia, zaburzenia widzenia, czy suchość w jamie ustnej”- dodaje prof. dr hab. Tomasz Rechberger. Co więcej - zdaniem klinicysty -  leki te powinny być rozważnie stosowane u chorych z objawami niewydolności nerek i wątroby.

Co z leczeniem drugiej linii dla OAB?

Pacjenci nie kryją rozgoryczenia i trwają w nadziei na refundacje kolejnych molekuł szczególnie, że w ostatnich miesiącach udało się wygenerować oszczędności w pierwszej linii leczenia. UroConti wskazuje, że mija właśnie 19 miesięcy od pozytywnej rekomendacji prezesa AOTMiT dla refundacji mirabegronu, który w wielu krajach UE finansowany jest w ramach drugiej linii leczenia. W ocenie pacjentów brak reakcji ze strony MZ powoduje, że chorzy płacą za ten lek z własnej kieszeni, albo nie leczą się wcale.

Skoro budżet państwa odnotował oszczędności w pierwszej linii leczenia OAB, to dlaczego nie przeniósł tych środków na II linię? Zwłaszcza, że z ostatniego pisma od producenta leku wiemy, że przedstawił on „niezwykle atrakcyjną propozycję, która umożliwia refundację (…) przy nieznacznym obciążeniu płatnika publicznego. Nowe warunki umożliwiają uzyskanie dodatkowych oszczędności, które mogą w  znacznym stopniu pokryć powstałe koszty refundacji - dziwi się Anna Sarbak, prezes Stowarzyszenia „UroConti”.

Wskazuje również, że w populacji osób cierpiących z powodu OAB i związanego z tym nietrzymaniem moczu, jest wiele osób w wieku produkcyjnym. Dla nich brak leczenia to nie tylko obniżenie efektywności pracy ale również utrata zdolności zarobkowych. Zdaniem organizacji brak optymalnego modelu leczenia OAB wpływa również niekorzystnie na  budżetu państwa, który musi ponosić zwiększone koszty zwolnień lekarskich i rent.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.

Komentarze