"Puls Medycyny" 2020 nr 11 (400), s. 37.

O bezpieczeństwo lekowe musimy dbać tak samo, jak o militarne czy energetyczne

Krzysztof Kopeć, prezes Polskiego Związku Producentów Przemysłu Farmaceutycznego

Udział krajowych leków w polskim rynku spada. Tymczasem po doświadczeniu, jakim był wybuch pandemii COVID-19, chyba nikt nie ma już wątpliwości, że zapewnienie dostępu do produktów leczniczych jest strategicznym zadaniem państwa, a gwarancję ich dostaw stanowi produkcja w kraju. Dlatego trzeba uruchomić narzędzia, które spowodują utrzymanie i zwiększenie produkcji farmaceutycznej w Polsce.

Ekspert dla "Pulsu Farmacji"

+ zobacz wszystkie wpisy

Tagi

Opinie

Kiedy kilka lat temu premier Mateusz Morawiecki zaproponował wdrożenie mechanizmów, które miały sprawić, by w Polsce, podobnie jak w Niemczech czy we Francji, ponad 90 proc. sprzedawanych w aptekach leków było wytwarzanych przez krajowe firmy, nikt nawet w najczarniejszych wizjach nie mógł przewidzieć światowego lockdownu. Dziś przekonaliśmy się, że suwerenność lekowa to gwarancja bezpieczeństwa zdrowotnego państwa. Niestety, wciąż nie wprowadziliśmy proponowanych przez premiera rozwiązań.

Popandemiczny rozkwit patriotyzmu ekonomicznego

Pandemia wytrąciła nas z poczucia komfortu, jaki dawała wiara w globalny system zaopatrzenia. Ujawniła słabości gospodarki, która stworzyła złożony system światowych współzależności. W efekcie rząd Stanów Zjednoczonych wzywa do rozwoju krajowej produkcji leków, która w ciągu ostatnich dwóch dekad została wyprowadzona do Chin, a Donald Trump w ramach programu walki z koronawirusem zapowiada uniezależnienie USA od chińskich dostaw farmaceutyków. Unia Europejska przygotowuje nową strategię, która ma zwiększyć konkurencyjność Europy i jej strategiczną autonomię. Zakłada ona wzrost przemysłowej autonomii poprzez zapewnienie dostaw surowców krytycznych oraz produktów leczniczych. Europejskie kraje będą zabiegać, aby na ich terytorium odbywała się produkcja kluczowych farmaceutyków.

W Polsce natomiast od kilku lat tylko dyskutujemy o wprowadzeniu narzędzi stymulacji produkcji leków w kraju. I choć rozmawiamy na ten temat tak długo, nic w tej kwestii nie zrobiliśmy. Tymczasem wystarczyłyby regulacje gwarantujące stabilność finansową, niezbędną dla rozwoju. Chodzi o: zwolnienie krajowych producentów z paybacku, przedłużanie decyzji refundacyjnych na dotychczasowych warunkach, ustalanie cen przy wejściu na listy refundacyjne na poziomie przewidzianym w artykule 13 ust. 6 ustawy refundacyjnej, a w przypadku leków innowacyjnych — gwarancję pierwszeństwa w obejmowaniu refundacją oraz podwyższoną o 20 proc. wartość progu QALY.

Kryzys wystawia solidaryzm europejski na próbę

UE wyciągnęła wnioski z pandemii i zaczyna pracować nad uniezależnieniem się od Azjatów. Czy Polska może poczuć się w związku z tym bezpieczna i liczyć, że — w razie potrzeby — zaprzyjaźnione kraje wyprodukują i sprzedadzą nam po dobrych cenach swoje leki? COVID-19 pokazał, że nie do końca. Większość krajów, w tym Polska, w ramach walki z koronawirusem, zamknęła swoje granice i zakazała wywozu produktów leczniczych. Musimy więc uczestniczyć w pracach UE, ale dążyć do tego, aby jak najwięcej ważnych z punktu widzenia epidemiologicznego leków produkowanych było u nas, w Polsce. Tylko wówczas będziemy mieli pewność, że w przypadku kryzysu leki w pierwszym rzucie trafią do polskich, a nie francuskich czy niemieckich pacjentów.

Dziś już wiemy, że o bezpieczeństwo lekowe musimy dbać tak samo, jak o bezpieczeństwo militarne czy energetyczne. Tym bardziej że mamy potencjał, który można rozwijać. W Polsce jest wiele rodzimych i zagranicznych fabryk leków. Potrzebna jest jednak strategia rozwoju i jej realizacja. Dzięki temu nie tylko zwiększymy nasze bezpieczeństwo lekowe, ale także wzmocnimy polską gospodarkę.

Jak nie tracić cennego kapitału?

Analizy ekonomiczne pokazują, że aby zwiększać produkcję leków w Polsce, branża musi generować większą wartość dodaną. Tymczasem nasz przemysł farmaceutyczny działa na zbyt niskich zyskach, a tempo wzrostu wartości dodanej jest niższe niż przeciętne w gospodarce. Nieustanna presja od 2011 r. na obniżki cen leków, wzrost kosztów produkcji oraz konkurencja azjatycka zmniejszają możliwości inwestycyjne krajowych firm. I jeśli nic się nie zmieni, przegramy konkurencję z Azjatami, którzy zawsze będą tańsi, bo koszty produkcji są u nich niższe.

Cieszy nas, że resort rozwoju dostrzega te problemy. Ma rację Jan Staniłko, dyrektor Departamentu Innowacji w tym resorcie, mówiąc, że finansowanie innowacji w Polsce odbywało się kosztem redukcji cen leków generycznych, a to doprowadziło do uzależnienia naszego kraju od najtańszych dostawców składników do produkcji farmaceutycznej z Chin i Indii. Repatriacja produkcji substancji czynnych do Polski będzie miała swoją cenę. A zmuszana nieustannie do obniżek cen swoich produktów branża może nie być w stanie jej zapłacić.

Erozja cen nie zwiększa produkcji

Nie da się w Polsce produkować leków taniej niż dziś. Średnie ceny leków producentów krajowych są o 1/4 niższe niż ich odpowiedników europejskich. Dlatego tak dewastująca jest ciągła presja na kolejne obniżki cen leków. W ubiegłym roku po raz czwarty krajowi producenci zmuszani byli do cięcia cen tych samych produktów. Komisja Ekonomiczna żądała 70-procentowych upustów.

Tymczasem to tylko pozorne oszczędności. Pomijając korzyści gospodarcze, jakie przynosi ta branża, oraz wpływy budżetowe, gwarantuje przecież ciągłość dostaw. A dziś już wiemy, jak groźne może być jej przerwanie. Nie leczy bowiem lek, który jest wpisany na listę refundacyjną, ale taki, który można kupić w aptece wtedy, gdy jest potrzebny.

Wyzwania przyszłości

Wzmocnienie tej strategicznej branży jest też niezwykle istotne ze względu na wzrost zapotrzebowania na leki. Zważywszy, że 1/4 Polaków to osoby po 60. roku życia, a w połowie XXI wieku aż 40 proc. mieszkańców naszego kraju będzie seniorami, konsumpcja leków zwiększy się, zwłaszcza tych stosowanych w chorobach cywilizacyjnych. Gwarancją ich dostaw w racjonalnych cenach jest krajowy przemysł farmaceutyczny.

Słusznie zauważył prof. Marcin Czech, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Farmakoekonomicznego, że podstawowe bezpieczeństwo lekowe powinno bazować na liście tzw. essential drugs WHO, w której większość molekuł stanowią leki generyczne. I nie stoi to, oczywiście, w sprzeczności z tym, o czym mówił mec. Juliusz Krzyżanowski, senior associate z kancelarii Baker McKenzie Krzyżowski i Wspólnicy, który podkreślał, że w systemie refundacyjnym musi istnieć miejsce zarówno dla generycznych leków podstawowych, jak i preparatów innowacyjnych. Natomiast narzędzia mające na celu wspieranie produkcji leków w Polsce nie powinny ograniczać się tylko do leków konkurujących na rynku. Jeśli jakaś firma będzie produkować w naszym kraju lek chroniony patentem, również powinna liczyć na wsparcie w ramach systemu refundacji.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Bogna Cichowska-Duma: Bezpieczeństwo lekowe to zapewnienie przez państwo dostępu do skutecznego leczenia [KOMENTARZ] 

Model refundacyjny trzeba skorygować o element bezpieczeństwa lekowego kraju [RELACJA z debaty "Polityka lekowa"] 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.

Komentarze